Ty kierujesz swoim życiem

TY KIERUJESZ SWOIM ŻYCIEM!

„Jesteś kowalem swego losu” i to Ty sam piszesz historię  swojego życia. Jeśli czytając te słowa, myślisz inaczej, to prawdopodobnie wierzysz w kłamstwo. Samooszukiwanie się zwodzi nas z właściwej drogi życia. To, że dajemy sobie wmawiać nieprawdę, zależy w dużej mierze od naszej niewiedzy. Nie uświadamiamy sobie zbyt często, tzn. nie podejmujemy refleksji nad tym, co tak naprawdę kieruje naszym życiem. A szkoda. Większa świadomość na ten temat oznacza większą wolność w decydowaniu o kształcie mojego życia. Poddaję się okolicznościom, osobom, nastrojom, czy panuję nad sobą, nad sytuacją lub relacjami?

mama

Optymalne nie znaczy najłatwiejsze, ale takie, które satysfakcjonuje mnie i innych.

self-reflection

Możesz pomyśleć, że takie rozwiązania nie istnieją. I to jest kłamstwo! Po prostu nie zadałeś sobie trudu, by je znaleźć, postąpiłeś automatycznie, mając w pamięci poprzednie takie sytuacje. Tylko, że wtedy też nie próbowałeś niczego zmienić i stąd wykształciłeś pogląd, że tak musi być. Jeszcze raz powtórzę, nieprawdą jest, że nie ma lepszego rozwiązania. Ono  istnieje.

Aby zwiększyć rozumienie siebie i innych dobrze jest dążyć do poznania siebie. Co to znaczy? Ostatnio słuchałam kazania ks. Jacka Wiosny (dostępne na You Tube pod hasłem: O pracy nad sobą), który poruszył temat temperamentu. Nieznajomość tak prostej rzeczy, zarówno u siebie jak i u innych, sprawia, że poruszamy się w relacjach po omacku, a potem się dziwimy, że wynikają konflikty, nieporozumienia zazdrość i rywalizacja. Nie wiesz, jaki masz temperament – a więc sposób twego funkcjonowania – nie rozeznajesz według jakich zasad postępujesz, co tobą konkretnie kieruje. Nie odróżniasz, które pragnienia pochodzą od Ciebie, a które inni wtłoczyli Ci do głowy…

Oczywiście wpływ mamy przede wszystkim na siebie i od siebie trzeba zacząć, to znaczy poprawić relację z samym sobą…

0d422b1b78ba64b7de96bcb08b348098.jpg

Jeżeli oczekujesz szacunku od innych, sam go sobie okaż. Jeżeli pragniesz miłości i zainteresowania, spędź czas ze sobą i „porozmawiaj” o ważnych dla ciebie sprawach. Możesz też sobie za coś okazać wdzięczność, że np. jesteś punktualny, dobrze gotujesz lub masz w sobie dużo współczucia i umiesz pomagać.

Ja zaczęłam od tego, że miałam już dość użalania się nad sobą i szukania u innych akceptacji i potwierdzania swojej wartości. Moja wartość wynika z tego, że jestem kochana i akceptowana przez Boga. On mnie stworzył celowo i dał mi taki temperament, takie talenty i możliwości, a nie inne i postawił mnie w tym właśnie miejscu, w którym żyję i tu jestem potrzebna. Zrozumiałam, ze nie mam się porównywać z innymi, ale poznać siebie i do wyborów życiowych podchodzić bardziej świadomie. Mogę wybrać przygnębienie, które wynika z niewłaściwego nastawienia do świata lub mogę wybrać radość, bo moje myśli koncentruję na tym, co dobre. „Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli”– mówi Pismo Święte. To nie znaczy, że zło nie istnieje, ale to znaczy, że się na nim nie skupiam. Mój wzrok kieruję na to, co dobre we mnie i w innych. Nie obrażam się lecz wybaczam, by znaleźć szybko znów prawidłową perspektywę dla mojego myślenia i kroczenia przez życie.

podroz

Mam nadzieję, że zechcesz wziąć odpowiedzialność za swoje wybory. Powodzenia.

Iwona Biel

Co się ze mną dzieje?

WYDAJE MI SIĘ, ŻE WRESZCIE WIEM O CO CHODZI W ŻYCIU.

Albo może weszłam o jeden stopień wyżej w świadomej ocenie rzeczywistości. Szkoda, że dopiero teraz albo może dobrze, że w ogóle.

Są dwie możliwości:

  1. Mogę skupiać się na tym, co dobre wokół mnie i we mnie

lub

  1. Mogę przykładać wagę do tego, co złe, chcieć to naprawiać, poprawiać, usuwać. Wilki dwa – to tytuł utworu wykonywanego przez zespół Luxtorpeda.  Refren piosenki brzmi następująco:

„A we mnie samym wilki dwa

Oblicze dobra, oblicze zła

Walczą ze sobą nieustannie

Wygrywa ten którego karmię”

No właśnie. Często myślałam (sama nie wiem skąd taki pomysł?!), że należy walczyć ze złem… zajmując się złem. Czyli krytykowaniem, osądzaniem, poprawianiem, upominaniem, pouczaniem itp.

naj wilk

W pewnej szkole zrobiono eksperyment. Umieszczono w klasie kamery, które nagrywały postępowanie nauczycielki i zachowanie dzieci (z nauczania początkowego). Dzieci nie wiedziały, że są nagrywane, a ich zachowanie było – nazwijmy  to – nieznośne. Nauczycielka zwracała im uwagę, pouczała, podchodziła do nich częściej niż przed eksperymentem i co się okazało? Jeszcze więcej uczniów sprawiało kłopoty. Potem nastąpiła druga część eksperymentu. Pani nie zwracała uwagi, na dzieci które dokazywały, lecz podchodziła i chwaliła te, które posłusznie wykonywały zadania. I co się stało? W efekcie dzieci w większości stały się spokojniejsze i brały się do pracy.


Pielęgnowanie dobra. Niby jest to zrozumiałe i proste, ale jak się do tego zabrać? Naprawdę uwierz, a potem zaryzykuj. Zadaj sobie trud i dostrzeż coś, co mąż, twoje dziecko, pracownik, koleżanka robi dobrze i doceń to. Niech to będzie coś, co autentycznie budzi twój podziw czy szacunek, choć może wydawać się niewielką rzeczą. Zwrócenie reflektora w tę stronę sprawi, że życie stanie się jaśniejsze. Wypróbowałam i jestem zdrowsza.

A co ze złem? Na ile możesz… zignoruj je.

PS.

Możesz przeczytać przypowieść o chwaście. Mt, 13, 24-30

Iwona Biel

Muszę to napisać.

Właśnie dokonałam ciekawego odkrycia! Zrozumiałam, na jak zmienia się jakość relacji (z sobą samym, z drugą osobą, czy nawet z Bogiem!) osoby wierzącej.

Zanim doświadczy się poczucia „bycia kimś” w oczach Boga i dla świata, trudno jest wypracować efektywny styl komunikacji z otoczeniem. Problemy zaczynają się właściwie już w relacji z samym sobą: często występuje żal do siebie, że się czegoś nie zrobiło lub wręcz przeciwnie oraz gorycz i rozczarowanie – dlaczego przytrafia mi się coś, co z pozoru jest zupełnie bez sensu? Pojawia się też faza użalania się nad samym sobą i nierzadko rozpacz w trudnych chwilach. U osób z takimi dylematami jest pełno lęku przed drugim człowiekiem, przed interakcjami z  innymi ludźmi, co z kolei pociąga za sobą poczucie bycia ofiarą lub agresorem.  Jeśli te uczucia wciąż mi towarzyszą, tzn. że nie wpuściłam światła tam, gdzie się komunikuję. To jest „stary” sposób porozumiewania się z ludźmi, sposób sprzed pierwszego spotkania z Bogiem, który uzdrawia. Jeszcze raz przypomnę słowa z wcześniejszego postu, że to Ty i ja sami kierujemy naszym życiem.

mama

Słowa i postępowanie ludzi, ich ton głosu i gesty oddziałują jak bodziec, wywołują we mnie pewne reakcje. Ale odpowiedź na nie zależy ode mnie, jak ja chcę zareagować: automatycznie według wcześniej wypracowanych schematów (najczęściej obronnych) czy proaktywnie czyli życzliwie i ze zrozumieniem, bądź asertywnie (w zgodzie ze sobą samym).


Opracowałam trzy wskaźniki lęku przed ludźmi, a są to często występujące: wstyd i zażenowanie, nieśmiałość lub agresja oraz zarozumiałość. Gdy pojawiają się w naszej głowie pytania: Czy mnie przyjmą? czy mnie nie zlekceważą? nie obrażą, nie zostawią? sami siebie ustawiamy w postawie żebrzącego o miłość i zainteresowanie. W Piśmie Świętym jest napisane, że doskonała miłość usuwa lęk. Na czym więc będą polegały nowe sposoby komunikacji, te oparte o miłość?

  1. Najpierw poszukaj w sobie i w innych czegoś, co jest wartościowe i dobre. Mogą to być cechy charakteru, umiejętności, dobre przyzwyczajenia, cechy wyglądu.
  2. Następnie pielęgnuj to dobre nastawienie i chroń, jak roślinkę, która potrzebuje kogoś (czyli Ciebie i mnie), kto o nią zadba, bo na początku jest krucha i narażona na niebezpieczeństwa. Gdy zacznie rosnąć, zamieni się w dobry nawyk, cenną umiejętność, stanie się wypróbowaną cechą charakteru, utrwali się jako właściwy sposób reagowania.

woman-writing-letter-760x428

Na pewno będą pojawiały się pokusy powrotu do starych przekonań na temat ludzi i świata. Z tym trzeba walczyć bardzo stanowczo. Wyrywać złe myśli i odcinać się od nich natychmiast. Nie karmić ich i nie dawać im swojej uwagi. Przypomnij sobie do czego prowadziły cię wcześniej i postanów po raz kolejny:

  • Nie chcę już tak przeżywać swojego życia, wybieram dobro!

A więc, jeżeli będę dzisiaj zwracać uwagę na to, jak postępuję z ludźmi:

  • Nauczę się nie reagować na obelgi i wzgardę, lecz zachowam spokój.
  • Potraktuję wypowiedź innych jako informację o nich samych.
  • Zacznę rozeznawać, dlaczego czasem reaguję niewłaściwie i zbyt szybko.
  • Nie obrażę się i będę dobrze życzyć każdemu, obojętnie czy jest miły czy niemiły wobec mnie.

Jeśli zainspirowałam Cię do zmiany, to cieszę się. Stawaj się nowy!

Iwona Biel